Publiczny pożytek nie musi oznaczać nakładów finansowych porównywalnych z wysokością budżetu Skarbu Państwa. Wystarczy 1 % od niewielkich dochodów, żeby wspomóc działalność organizacji non-profit.
Kiedy w 2004 roku Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej wprowadziło możliwość odliczenia 1% podatku dochodowego na rzecz organizacji pożytku publicznego, mało kto z tego korzystał. Obliczoną kwotę należało wpłacić na konto wybranego stowarzyszenia; znaleźć numer konta, adres, pójść na pocztę, wypełnić przekaz i jeszcze go opłacić, a następnie dowód nadania przechowywać przez pięć lat. A potem zachować zimną krew, kiedy obdarowana organizacja przysyłała uprzejme podziękowanie na ozdobnym papierze kredowym, pożytkując w ten sposób skromny datek… Teraz wystarczy wypełnić stosowną rubrykę w rozliczeniu podatkowym, a resztę zostawić Urzędowi Skarbowemu. Inna odmiana postępowania dla wielu kontrowersyjnego, które podobno jest niezbędne, by fundacje mogły istnieć i działać, to finansowanie reklam z darowizn – tkwi w tym jakiś bolesny paradoks.
Od początku przekazuję 1 % podatku na OPP, ale nie nakłaniałam do tego krewnych ani znajomych, skoro zniechęcały ich formalności związane z przedpłatą darowizny. Słyszałam: zawracanie głowy, kto miałby czas na takie zabawy… Niektórym bardzo błaha wydawała się kwota stanowiąca ów 1 % – bogaci biznesmeni zdarzają się od przypadku do przypadku, a płace i świadczenia emerytalno-rentowe nie należą do najwyższych w Europie… Mój zapał społecznikowski nie ostygł i przynajmniej sama wypełniałam „procentową” misję i ułatwiałam ową dobroczynność domownikom. Ustaliłam także zasady, których trzymam się do dziś, z niewielkimi odchyleniami. Przede wszystkim wspomagam organizacje lokalne; ogólnopolskie fundacje mają łatwiejszy dostęp do mediów, ich idee popularyzują znane osobistości, również sami podopieczni starają się o wpłaty na swoje subkonta. Lokalne stowarzyszenia są pozbawione podobnej reklamy, co wcale nie znaczy, że działają gorzej lub są mniej skuteczne. Po drugie: wybieram te zrzeszenia, które wspomagają ludzi pozostających poza społeczeństwem, odrzuconych lub tylko pogubionych we współczesnym świecie, który żąda od nas wiedzy, dyscypliny i samodzielności. To mój bardzo osobisty wybór, bo OPP finansują ochronę zwierząt, przyrody, rozwój instytucji kulturalnych, sportowych, naukowych, religijnych – wybór, zaiste, jest ogromny. Znalazłam nawet klub szachistów… Po trzecie: z reguły unikam wpłat na konta indywidualne, utworzone w ramach danej fundacji. Wychodzę z założenia, że odpis na OPP ma wspomagać grupy osób, wprowadzać zasady czy rozwiązania formalne, które posłużą ogółowi, a nie jednostce. Jednak dwukrotnie odstąpiłam od tej reguły i wybrałam subkonto młodego człowieka, który uległ tragicznemu wypadkowi i dziecka, które zachorowało na trudną do leczenia odmianę nowotworu. W obu przypadkach chodziło o mieszkańców mojego osiedla, znanych lokalnej społeczności, więc zasada wspierania „małej ojczyzny” została zachowana…
Po wprowadzeniu uproszczeń w odliczaniu 1 % w 2007 roku namawiałam krewnych, znajomych i nieznajomych do skorzystania z tej możliwości. Spotykałam się z różnymi reakcjami: od obawy, że odpis umniejszy należny zwrot podatku, aż do obojętności wyrażającej się w pytaniu – po co? Byli i tacy, którzy zgadzali się na darowiznę, ale nie wiedzieli, komu ją przeznaczyć. Tu chętnie przychodziłam z poradą… Pomagałam także emerytom i rencistom, którzy nie mieli ulg podatkowych, więc już nie musieli rozliczać się z Urzędem Skarbowym, żeby jednak zdecydowali się na odpis. Dla starszych ludzi, nieobeznanych z komputerem, jest to problem. Tym bardziej, że pojawiają się domorośli „księgowi”, którzy za samo przepisanie PIT-u i wydrukowanie w jednym egzemplarzu pobierają kwotę niewspółmierną do wykonanej pracy. I jak tu emeryt ma być społecznie użyteczny, kiedy musi do tego dopłacać. Szkoda, że wnuczęta, pasjonaci gier komputerowych, nie poświęcą kwadransa i nie nauczą się obsługi programu do rozliczeń podatkowych…
Muszę jednak przyznać, że z roku na rok świadomość podatników wzrasta; już nie tylko sami pamiętają o odliczeniu jednego procenta, ale wiedzą, komu chcą go przekazać, realizując w ten sposób swoje przekonania czy pasje. Według statystyk w 2009 roku odpisu 1 % dokonało 8 623 928 osób ( to 33% ogółu podatników), na łączną kwotę 357 141 279,41 zł. Największe dofinansowanie uzyskały Fundacja Dzieciom „Zdążyć z pomocą”, Fundacja Anny Dymnej „Mimo wszystko” oraz Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „Słoneczko”. W roku 2013 odpisu dokonało 12 034 000 podatników (45% ogółu ich liczby), na sumę 506 600 000 zł. Na stronie internetowej, skąd pochodzą te dane, rozpisano dochody z 2013 roku na organizacje, tu prym wiodą pierwsza i trzecia z wymienionych już fundacji.
Nie można lekceważyć drobnych datków, skoro grosze składają się na miliony złotych, a miliony – to już jest przyzwoity zysk.
