Kiedyś przyszedł do mnie z wizytą domową lekarz z przychodni. W trakcie rozmowy powiedział nagle, że jego koledze ze studiów urodziło się niepełnosprawne dziecko. Byłam wtedy młodą osobą i może po raz pierwszy pomyślałam wtedy o tych chorych dzieciach, które dopiero zaczynają swoją trudną walkę o sprawność i o tych, które urodzą się za lat kilka czy kilkanaście. To taka solidarność w cierpieniu, choć młodsi mają już większe szanse na skuteczną rehabilitację i wszechstronne wykształcenie. Ale ograniczenia są te same. Rzadko jednak myślę o ludziach, którzy dawno temu zmagali się z chorobą i musieli sobie radzić bez zdobyczy cywilizacyjnych.
Mało kto wie lub pamięta o tym, że Ignacy Jan Paderewski (1860-1941), słynny wirtuoz fortepianu, kompozytor, polityk i działacz społeczny, miał niepełnosprawnego syna. Paderewski ożenił się jako mężczyzna dwudziestoletni z koleżanką ze studiów. W ciągu roku został mężem, ojcem i wdowcem. Jego synem, Alfredem, opiekowali się rodzice zmarłej żony. Paderewski kształcił się, podróżował. Ale nie zakończył się jeszcze jego osobisty dramat. W „Pamiętnikach” muzyka czytamy: „Przed wyjazdem musiałem postanowić coś o losie mego biednego synka, który w tym czasie ciężko zachorował. Zawiozłem go do mego ojca, mieszkającego wówczas w miejscowości, gdzie istniała możność wzywania dobrego lekarza. Syn mój już wtedy miał trudności w chodzeniu, były to początki paraliżu dziecięcego. Niestety w owych czasach niewiele wiedziano o tej strasznej chorobie. Chłopczyk miał wtedy około czterech lat. Był nad wyraz mądry nad swój wiek, przejawiał niezwykłą inteligencję, ale miał delikatny organizm i choroba uczyniła z niego zupełnego inwalidę. Stan jego bardzo powoli, lecz stale pogarszał się, a nie było żadnych możliwości zwalczenia tej nieszczęsnej choroby. Nie zdawałem sobie z tego sprawy – nikt zresztą, nawet liczni wzywani przeze mnie lekarze nie uświadamiali sobie tego. „Słabość nóg” – tak brzmiała diagnoza ostatniego, którego pytałem o radę; i on także, jak się okazuje, nic nie wiedział. Była to dla mnie tragedia i źródło ciągłego niepokoju”.
Kiedy Paderewski na stałe osiadł w Paryżu, sprowadził tam syna, który miał już wtedy prawie dziewięć lat. Z powodu licznych wyjazdów nie mógł sam sprawować nad nim opieki. Alfred zamieszkał w gościnnym domu państwa Górskich, przyjaciół kompozytora. Ta okoliczność wpłynęła w decydujący sposób na życie prywatne Paderewskiego. Jego wdzięczność wobec pani Górskiej, która okazała się troskliwą opiekunką, zamieniła się w poważne uczucie. Zyskał wzajemność i choć sam był przeciwnikiem rozwodów, zgodził się na to, by Górska, z jego pomocą, doprowadziła do unieważnienia małżeństwa. Wkrótce potem poślubiła Paderewskiego.
Alfred był chłopcem inteligentnym, miał zamiłowanie do muzyki i prywatnego nauczyciela. Bywał na koncertach ojca. Ale, jak ubolewał w „Pamiętnikach” Paderewski, poza rozrywkami umysłowymi nie mógł korzystać z żadnych innych przyjemności. Po latach Paderewscy przenieśli się do posiadłości „Riond-Bosson” w Morges (Szwajcaria). Alfred miał wtedy siedemnaście lat. „Nie mógł biedak chodzić, był zupełnym kaleką, ale tu było łatwiej: duży, zalany słońcem pokój z tarasem i pięknym widokiem stał się miejscem, gdzie najchętniej przebywał”. Syn Paderewskiego zmarł w 1901 roku, w wieku dwudziestu jeden lat. Znajdował się wtedy poza domem, na kuracji, która miała go uzdrowić. Został pochowany na podparyskim cmentarzu Montmorency. W Internecie znalazłam jedno zdjęcie Alfreda Paderewskiego, siedzącego w fotelu na kołach. Zapewne był to prototyp obecnego wózka inwalidzkiego. Przy okazji stwierdziłam z niemałym zdumieniem, że nie ma rzetelnej strony internetowej, poświęconej osobie i twórczości Ignacego Jana Paderewskiego. Znalazłam tylko informacje połowiczne i ogólnikowe. Ale to jest temat na inną opowieść.
Porażenie dziecięce (polio) było później skutecznie leczone, dzieciom ratowano życie, choć pozostawały w różnym stopniu niepełnosprawne. Polio dzięki szczepionce zostało wyeliminowane z krajów rozwiniętych, ale wciąż występuje w Afryce i Azji.
Lepszy los spotkał izraelskiego skrzypka Itzhaka Perlmana, który urodził się dopiero w latach 40. dwudziestego wieku. Zachorował na polio w wieku czterech lat. Mimo niesprawności zdobył gruntowne wykształcenie muzyczne i został wirtuozem skrzypiec. Trafił na przychylniejszy dla siebie czas i mimo fizycznych braków spełnił swoje marzenia.
O tym, jak dalece epoka, w której żyjemy, wpływa na naszą osobistą historię, możemy rozważać pod względem filozoficznym, medycznym, społecznym. Co nie zmienia faktu, że jest to czas dla nas jedyny.
———————————–
Cytaty pochodzą z „Pamiętników” I. J. Paderewskiego, pod red. M. Lawton, Polskie Wydawnictwo Muzyczne, Warszawa 1984 rok.

Bardzo dziękuję za tę informację. IJ Paderewski był wybitnym Polakiem, któremu należy się od Rodaków pamięć, szacunek i dozgonna wdzięczność za to co zrobił dla Polski.
Dziękuję za komentarz. Przypadkiem trafiłam na dwutomowe wydanie „Pamiętników” Paderewskiego, zachęcam do lektury, na pewno można je znaleźć w bibliotece. Paderewski był nie tylko znakomitym muzykiem i skutecznym politykiem, ale też mądrym, interesującym człowiekiem.
Dziękuję za informację
Dziękuję za tą stronę. Szukałam informacje o synu czytając o. I. Paderewskim.
I was told by an elderly aunt that we were distantly related to Ignace Paderewski. I don’t know how, But it looks like there are no descendants after Alfred. Steve
Śp. Alfred Paderewski został poświęcony dla wyższych,, celów,, kariery Jego ojca i dla dobra Ojczyzny Polski. Czy takie wartości są ważniejsze od dobra osoby chorej, nie sprawnej i opuszczonej? Mam wątpliwości, bo opiekuję się sparaliżowanym synem. Bóg to sądził ale historia nie do końca. Aureola jest tylko dla świętych. Wyciąnijmy wnioski jakie są prawdziwe priorytety. Oby była to Miłość.
Myślę, że po okresie trudów i biedy, Alfred miał zapewnioną najlepszą opiekę, jaką mógł mieć. Akceptował przybraną matkę. Ówcześni ojcowie zajmowali się głównie utrzymaniem rodziny – takie czasy.
Zawsze o Nim Pamiętam.To jeden z najwspanialszych Polaków .Mój Rodak i Mistrz.